Relaks muzyką?

Stres powoduje napięcie emocjonalne, co skutkuje naprężeniem mięśni. Co za tym idzie, źle się czujemy, w pracy i w szkole nie możemy się skupić, gorzej przyswajamy wiedzę. Dlaczego? Bo stan umysłu jest ściśle związany ze stanem naszego ciała.

Muzykoterapia – Twój ratunek?
Zwolennicy medycyny niekonwencjonalnej twierdzą, że środkiem zaradczym w tym wypadku jest relaksacja za pomocą muzyki. Ale nie takiej, której słuchamy na co dzień, lecz stworzonej specjalnie po to by nasz umysł i ciało mogło przy niej odpoczywać. Mowa tu o bardzo popularnej ostatnio muzyce relaksacyjnej, która świadomie posługuje się dźwiękiem, harmoniami i rytmami rozładowującymi napięcie, usuwając zmęczenie i skłaniającymi słuchacza do zagłębienia się w myślach. Pozwala się zrelaksować i zasnąć po ciężkim dniu, ale także pomaga spojrzeć na własne życie i problemy z dystansem i odnaleźć spokój. - Muzyka relaksacyjna dostarcza pozytywnych odczuć słuchaczowi, dzięki swojej przemyślanej formie, świadomemu zastosowaniu rytmu i harmonii. Ułatwia wejście w stan relaksu, czyli rozluźnienia mięśni, spowolnienia oddechu, uspokojenia myśli i wyciszenia emocji - mówi portalowi Elitarny Klub Ucznia, czyli www.eku.edu.pl Lena Frankowska - psycholog z Wrocławia, prowadząca poradnię psychologiczną online www.psycholog.net.pl.

Pomaga
Czy za pośrednictwem muzyki relaksacyjnej wszyscy odpoczniemy? Ma wiele zalet, ale czy dla każdego jest idealna? Jedni będą się przy niej relaksować, a drudzy denerwować. Dlatego muzyka relaksacyjna powinna być odpowiednio dobrana do potrzeb danej osoby, dojrzałości muzycznej i jego upodobań. Warto skorzystać z terapii muzyką relaksacyjną oferowanych przez specjalistów, które doskonale wpływają na układ nerwowy człowieka, jak również z gotowych nagrań z muzyką relaksacyjną, przy których można relaksować się w zaciszu własnego domu. - Muzyka relaksacyjna jest wykorzystywana przez psychologów i terapeutów w muzykoterapii, czyli pomocy w niektórych problemach natury psychicznej i somatycznej poprzez odpowiednio dobrane i prezentowane utwory muzyczne – dodaje Lena.

W trakcie relaksu uspokajamy emocje i rozluźniamy mięśnie, co zapewnia powrót harmonii i równowagi. Kilkanaście minut dziennie poświęconych relaksacji ma pozytywny wpływ na nasze zdrowie. Uwaga - udowodniono to naukowo. - Słuchanie muzyki relaksacyjnej to znakomity sposób na wyciszenie, odpoczynek, regeneracje sił po męczącym dniu, czy przed ważnym egzaminem. Może być dobrym przygotowaniem i pomocą w czasie uczenia się. Odpowiednio dobrana może pomóc w redukcji stresu, bezsenności, bólach głowy, ponieważ podczas słuchania muzyki relaksacyjnej mózg pracuje z częstotliwością fal alfa i theta, charakterystycznych dla odprężenia, stanu zasypiania, czy przebudzenia po wypoczynku, marzeń sennych, snu i medytacji – mówi nasz ekspert.

A jak Ty regenerujesz siły? Spróbuj odprężyć się przy muzyce relaksacyjnej!

Monika Barańska, Elitarny Klub Ucznia
Lena Frankowska, psycholog www.psycholog.net.pl

Artykuł jest własnością serwisu www.eku.edu.pl

Dać klapsa?

Rada Europy prowadzi kampanię „Podnieś rękę przeciwko biciu dzieci”, która ma na celu doprowadzenie do całkowitego zaniechania stosowania kar fizycznych wobec dzieci.

W związku z tym nie będziesz mógł dać nawet „klapsa”. Dodatkowo Rzecznik Praw Dziecka namawia do interwencji, gdy za ścianą długo płacze dziecko. Rodzice myślą, że dając klapsa, nauczą swoje dziecko poprawnego postępowania. Nie do końca, ponieważ pociecha, będzie unikała robienia niewłaściwych rzeczy z obawy przed bolesną karą, a nie dlatego, że rozumie dlaczego jej zachowanie jest nieodpowiednie. Bijąc dziecko, jedyne, czego go uczysz, to tego, że przemoc wobec słabszych jest w porządku. - Bicie to najgorsza metoda wychowawcza, fatalna w skutkach. Przemoc fizyczna niszczy ufność dziecka i poczucie własnej wartości, uczy agresji, wprowadza stres i strach. W bitych dzieciach pozostaje na zawsze uraza, a ich rozwój poznawczy ulega spowolnieniu w stosunku do dzieci, które nie są bite – mówi portalowi EKU.edu.pl psycholog Lena Frankowska, udzielająca konsultacji psychologicznych przez internet www.psycholog.net.pl.

Polska ma wątpliwości?
Bicie dzieci w naszym kraju to ogromny problem. Jak podaje Centrum Badania Opinii Społecznej, aż 80% polskich rodziców akceptuje kary cielesne. Ile było przypadków zakatowania dziecka? Co chwilę słychać, że matka, czy ojciec pobili dziecko śmiertelnie, bądź zostanie ono kaleką do końca życia. Rodzice uważają, że dzieci karane fizycznie wyrastają na porządnych ludzi i powstrzymuje ich agresywne zachowanie. Otóż wręcz przeciwnie budzi złość i bunt.

Wytłumacz, że robi źle
Jak zatem karać dzieci, by zrozumiały popełniony błąd? Postępuj konsekwentnie, jeżeli pociecha, nie sprzątnie zabawek w swoim pokoju, nie należy bić jej, bo tym bardziej tego nie zrobi. Zapowiedz, że nie będzie mogła zaprosić kolegów do siebie. Nie sprzątnie raz, drugi, ale za trzecim będzie wiedziała, że jeżeli nie posprząta po zabawie, nie zobaczy się ze swoimi kolegami. Dziecko w ten sposób dostrzeże następstwa nieodpowiedniego zachowania i nauczy się przestrzegać zasad. Porozmawiaj z dzieckiem, wytłumacz, dlaczego to co robi jest złe. W wielu przypadkach spokojna rozmowa przynosi zdumiewające efekty. Można także zamiast kar, zastosować nagrody. Pochwalić je, gdy zrobi coś dobrze, przygotuj tablicę np. ze słoneczkami, gdy zrobi coś dobrze, przyznaj mu uśmiechnięte słoneczko, gdy zachowa się nie odpowiednio smutne. Nie uciekaj się do bicia, bo nic Ci to nie da. - Jest wiele metod, które może wykorzystać mądry rodzic, kiedy dziecko złamie zasady. Może wysłuchać jego racji, starać się spojrzeć na sytuacje z jego perspektywy, porozmawiać, zaprosić do negocjacji, uczyć odpowiedzialności za swoje zachowanie, samodyscypliny, dać szanse na współpracę i poprawę. Rodzic kochający, cierpliwy i szanujący swoje dziecko to najlepszy nauczyciel i wzór do naśladowania. Pokazuje swoim zachowaniem i postawa te wartości, które chce przekazać dziecku – uświadamia Lena.

Dlatego „Podnieś rękę przeciwko biciu dzieci”!

Monika Barańska, Elitarny Klub Ucznia www.eku.edu.pl
Lena Frankowska, psycholog www.psycholog.net.pl

Artykuł jest własnością serwisu www.eku.edu.pl

Ślubu nie będzie?

Czy na chwilę przed najważniejszym dniem w Waszym życiu nagle pojawiły się nieporozumienia, wątpliwości? Czy niesnaski mogą doprowadzić do ostatecznego kroku, jakim jest odwołanie wesela? Co robić, by do tego nie doszło?

Zgrzyty zdarzają się w każdym związku. Uważasz, że starcie przed ślubem oznaczaj najgorsze? Niekoniecznie, jeżeli obydwoje zachowacie zimną krew i będziecie się wspierać, a nie skakać sobie do oczu. Zastanawiasz się, co może być tego przyczyną. - Życie w związku sprawia, ze odczuwamy szczęście, radość, mamy poczucie bezpieczeństwa. Stale jest ktoś bliski obok, kto, się nami opiekuje, akceptuje i wspiera w trudnych chwilach. Jednak w każdym związku, nawet tym najbardziej udanym czasem pojawiają się kłótnie. Ich przyczyna mogą być rożne plany, czy potrzeby partnerów, niepowodzenie w pracy, zmęczenie, rozdrażnienie, ciężki dzień - mówi portalowi NaszaRodzinka.pl psycholog Lena Frankowska, prowadząca poradnię psychologiczną online www.psycholog.net.pl .

Nieporozumienia te wynikają często z różnic charakterów. Spieracie się o listę gości, wielkość sali i inne. - Powodem stresu przed ślubem są same przygotowania, które wymagają czasu, cierpliwości i wielu uzgodnień miedzy partnerami i ich rodzinami. To rodzi nieporozumienia, bo przecież każdy ma trochę inna wizje tego jak ma wyglądać ten najważniejszy dzień. Tutaj warto iść na kompromis, dyskutować rożne opcje, radzić się bliskich, znajomych i specjalistów. Poza samymi przygotowaniami dobrze pamiętać o wspólnym wypoczynku i przyjemnościach – radzi psycholog.

Razem
A może tak wspólnie zajmiecie się organizacją wesela? W końcu nie jedno z Was staje na ślubnym kobiercu. Dodatkowo unikniecie niepotrzebnych nieporozumień. Po pierwsze obydwoje będziecie na bieżąco ze wszystkimi sprawami, a po drugie wzajemnie będzie się wspierać i pomagać, gdy coś będzie szło nie tak. Porozmawiaj ze swoim przyszłym mężem, czy pomoże Ci wybrać salę, zamówić dekorację, wybrać samochód, którym pojedziecie do ślubu. Jeżeli zdecyduje się pomóc przejrzyj listę zadań, które, możesz mu powierzyć. Jeśli jednak nie chce Ci pomóc to ważna informacja dla Ciebie. Będziesz wtedy wiedziała, że wszystko zależy tylko od Ciebie. Pamiętaj, że jeżeli narzeczony, będzie miał do Ciebie pretensje, że wybrałaś zaproszenia, które mu się nie podobają, przypomnij mu, że proponowałaś współpracę.

Wątpliwości?
Zbliża się wielki dzień, a Wy, co chwilę macie starcia? Zaczynacie zastanawiać się, czy decyzja, którą podjęliście jest dobra. - Ślub dla związku jest wydarzeniem bardzo ważnym, przez co i stresującym. Jego zbliżającą się data rodzi napięcie z dwóch powodów. Pierwszym są narastające obawy czy podjęta decyzja wiązania się na stałe jest właściwa, czy wybraliśmy odpowiednia osobę, czy ona nas kocha, czy my ją kochamy, czy damy sobie rade, czy nie będzie kłótni i zdrad. Im bliżej ślubu tym niepokojące myśli są bardziej natrętne. Warto pamiętać, że jest to normalne zjawisko – dodaje Lena.

Co robić, by ślub jednak się odbył? - W tym okresie dobrze jest rozmawiać z bliskimi, ich wsparcie z pewnością pomoże. Obawami możemy podzielić się również z partnerem, należy to jednak zrobić z wyczuciem, delikatnie. On z pewnością czuje to samo, a razem łatwiej będzie stawić czoła trudnym myślom – podsumowuje nasz ekspert.

Monika Barańska, www.naszarodzinka.pl
Lena Frankowska, psycholog www.psycholog.net.pl

Artykuł jest własnością serwisu www.naszarodzinka.pl

Gdy liczenie sprawia problem…

Masz problemy z rozwiązywaniem zadań matematycznych? Nie możesz zapamiętać tabliczki mnożenia? A może przestawiasz liczby wbrew woli? Uwaga! Takie sygnały mogą zwiastować dyskalkulię!

Zdarza się, że uczniowie nie mają problemu z innymi przedmiotami, a właśnie ten jeden - matematyka, spędza im sen z powiek. Mimo korepetycji, zajęć pozalekcyjnych i godzin siedzenia nad książkami, wciąż masz problem z liczeniem, a co najgorsze trwa to już kilka lat. Twoje zaburzenia mogą być spowodowane chorobą zwaną dyskalkulia. Co to takiego? - Dyskalkulia to w dosłownym tłumaczeniu „złe-liczenie”. Jest to zaburzenie zdolności matematycznych, którego przyczyną są genetyczne nieprawidłowościach części mózgu, które są podłożem dojrzewania zdolności matematycznych. Występuje bez jednoczesnego zaburzenia ogólnych funkcji umysłowych. Dyskalkulia polega na trudnościach ze zrozumieniem pojęcia liczby, rozpoznawaniem i operacjami na liczbach – mówi portalowi EKU.edu.pl psycholog Lena Frankowska, konsultant poradni psychologicznej online www.psycholog.net.pl.

Objawy?
Oprócz tego, że głównym kłopotem jest szeroko rozumiane liczenie, u ucznia mogą występować także problemy z geometrią, geografią, fizyką czy chemią. Często u osób z dyskalkulią występuje także dysleksja, czyli kłopoty z pisaniem, czytaniem. Jednak są sygnały, które mogą świadczyć o występowaniu matematycznej choroby. - Dzieci z dyskalkulią mogą gubić liczby, mieć trudności z porządkowaniem, zapisywaniem czy odczytywaniem liczb, nie umieć zapamiętać tabliczki mnożenia, odczytać mapy, zmierzyć długość czy liczyć na palcach – dodaje specjalista.

Dodatkowo występują problemy z rozróżnianiem, zapamiętywaniem cyfr, a także z odczytaniem i rozumieniem symboli takich jak plus, minus czy znak równości. Bardzo często jest tak, że nauczyciele czy rodzice myślą, że to przejściowe kłopoty z liczeniem i próbują zdziałać cokolwiek dodatkowymi godzinami nauki. Niestety są też tacy uczniowie, którzy pomimo podejmowanego wysiłku nie są w stanie poradzić sobie nawet z najłatwiejszymi zadaniami. Jeżeli, więc wbrew swoich chęci nie potrafisz nauczyć się liczyć, a dochodzą do tego powyższe objawy i kłopoty z czytelnym przepisaniem działania do zeszytu, czy narysowaniem wykresu, możesz mieć dyskalkulię.

Co robić?
Problem dyskalkulii jest bardzo szeroki, ponieważ występują różne jej rodzaje jak np. dyskalkulia werbalna, leksykalna czy graficzna i jeszcze wiele innych. Jeśli widzisz u siebie powyższe objawy, powinieneś zwrócić uwagę rodziców na swoje problemy, po czym jak najszybciej należy rozpocząć leczenie. - Jeśli zauważymy u swojego dziecka takie objawy warto jak najszybciej zgłosić się do specjalisty. Co daje szanse uniknięcia poważnych problemów w kolejnych etapach edukacji matematycznej – radzi nasz ekspert. - Dyskalkulia rozwojowa występuje, według badań u około 3-7% dzieci. Bardzo ważna jest szczegółowa diagnoza, dzięki której można określić w jaki sposób ma przebiegać reedukacja, czyli twórczy, wieloaspektowy proces współpracy dziecka z terapeutą i rodzicami, którego celem jest rozwijanie u dziecka pomocniczych, dopełniających funkcji i umiejętności radzenia sobie z napotykanymi trudnościami – uświadamia Lena Frankowska.

Monika Barańska, Elitarny Klub Ucznia www.eku.edu.pl
Lena Frankowska, psycholog www.psycholog.net.pl

Artykuł jest własnością serwisu www.eku.edu.pl

Dlaczego kobiety dążą do doskonałości?

Kobiety przechodzą obecnie tzw. kryzys ciała. W pracy wiedzie się nam coraz lepiej, osiągamy coraz wyższe zarobki i częściej awansujemy, a nadal jesteśmy z siebie niezadowolone. Głównie z wyglądu.
Pragniemy być idealne. Chcemy mieć takie usta jak ulubiona aktorka, pupę jak pierwsza w rankingu seksbomba i nie zawahamy się po to sięgnąć.
Dowodem na to są badania przeprowadzone przez brytyjską stację telewizyjną ITV. Wykazały one, że kobiety myślą negatywnie o swoim wyglądzie 36 razy dziennie. 1000 kobiet w wieku od 35 do 70 lat klikało w beepery za każdym razem, gdy tylko poczuły się niespokojne o wygląd swej twarzy czy ciała. W ciągu tygodnia badań panie średnio wysłały do samych siebie 252 negatywne przekazy!
Czy naprawdę musimy robić wszystko, żeby uwierzyć, że potrzebna nam pomoc chirurga? Czy rzeczywiście nienawiść do własnego wyglądu jest nieodłącznym towarzyszem każdej kobiety?

Chcemy być idealne, jak gwiazdy z okładek magazynów.
Idealne są kobiety w filmach, reklamach, na okładkach magazynów i na billboardach. Chcąc nie chcąc, sprzedają nam wizerunek, który konstytuuje to, jaki powinien być nasz wygląd - wyznacza on linię, do której będziemy dążyć za wszelką cenę, wbrew logice, rozsądkowi i naszym możliwościom.

Jak nas widzą mężczyźni?
Mężczyźni postrzegają nas kompleksowo, nie zwracając uwagi na szczegóły. Kochają nas nie za to, jak wyglądamy, ale jakie jesteśmy.
Z kolei my, kobiety, nie wierzymy, że możemy być kochane i atrakcyjne mimo obfitych kształtów lub przeraźliwej chudości. Szukamy dziury w całym, słabego punktu w sobie, by móc się nad sobą użalać.

Sylwetka współczesnej kobiety
Jeśli popatrzymy na pożądany model kobiecej sylwetki na przestrzeni ostatnich dziesięcioleci, zobaczymy, że od tego czasu nasza waga znacznie zmalała, biust się powiększył, nogi zrobiły się dłuższe, ramiona bardziej umięśnione, a na twarzy kości policzkowe poszły w górę, podczas gdy zmarszczki znikły niemal zupełnie.
Nie mamy wyjścia, jak “dopasować” się do tego szablonu. Na dodatek musimy dokonać niemożliwego. Sylwetka ma być szczupła, ale zaokrąglona. Wytrenowana na siłowni, ale wyglądająca naturalnie. Biust powinien być duży, ale i mały zarazem - bo na takim lepiej leżą sukienki, ramiona z zaznaczonymi bicepsami, ale nie za bardzo, żeby mogły wyglądać wystarczająco krucho.

Konsekwencje niezadowolenia z wyglądu
W efekcie jesteśmy my i ten zbyt miękki brzuszek, my i te za szerokie biodra - zawsze na pozycji atakującej jakąś część swojego ciała, która z powodu naszych kompleksów ulega nagłemu wydaleniu z orbity naszego jestestwa.
Taki sposób myślenia sprawia, że dążymy do dezintegracji postrzegania samych siebie i ogólnego braku zadowolenia z naszego wyglądu. A z tego miejsca jest już krok do zlikwidowania lokaty w banku i wizyty u chirurga plastycznego z wydartym z gazety zdjęciem modelki, do której chcemy się upodobnić.

Wywiad z psycholog mgr Leną Frankowską
Kto jest temu winien i jak tę sytuację zmienić? O wypowiedź poprosiłyśmy psycholog, mgr Lenę Frankowską, konsultantkę portalu www.psycholog.net.pl

Dlaczego kobiety nie lubią swojego wyglądu?
Są rożne przyczyny. Najważniejszą z nich wydaje się panujący obecnie kult piękna. Kobiety oglądają w reklamach, filmach, czasopismach piękne modelki i aktorki o nieskazitelnej urodzie.
Normalne kobiety chcą wyglądać tak samo, ale zapominają o tym, że jest to dążenie z góry skazane na porażkę. Nawet gdyby przeszły operacje plastyczne, zabiegi kosmetyczne, opłaciły stylistę, fryzjera, zakupiły modne ubrania to i tak nie będą wyglądać tak dobrze jak ich idolki, bo przecież ich wizerunek jest jeszcze udoskonalany przez odpowiednie oświetlenie, tło i grafików.

Mamy tendencję do koncentrowania się na wybranym obszarze swojego ciała i wysyłania ku niemu negatywnej energii. W jaki sposób, takie kawałkowanie ciała wpływa na naszą psychikę?
Ciało i psychika są ze sobą nierozerwalnie połączone. Akceptując siebie w pełni wybieramy najlepszą z możliwych dróg. Ciało jest wtedy dla nas źródłem przyjemności i satysfakcji, poza tym odpowiednio je „traktując”, chronimy siebie przez chorobami.
Złoszcząc się na określone, nieakceptowane części naszego ciała wyrządzamy sobie szkodę. Dzielimy siebie samych na lepsze i gorsze miejsca. Zadręczamy się, obwiniamy. Psujemy humor sobie i najbliższym, wciąż myśląc o dużych stopach czy krzywym nosie.

Skąd bierze się u kobiet tendencja do auto-nienawiści?
Przykre emocje, które zamiast uwolnić się w kontrolowany sposób, kumulujemy w sobie, mogą obrócić się przeciwko nam. Czasem zamiast asertywnej postawy wobec otoczenia wybieramy ucieczkę, przyznajemy się do niesłusznych oskarżeń, nie protestujemy, gdy dzieje się nam krzywda.
Ale złość zostaje, skumulowana uwalnia się w postaci wypowiadanych w myślach przykrych sądów o sobie, swoich cechach i umiejętnościach, o swoim wyglądzie, czy nawet zachowań autodestrukcyjnych, jak uszkadzanie własnego ciała.

Kto odpowiada za nasz pęd ku byciu idealną?
My same. Chociaż rzeczywiście w dzisiejszych czasach bardzo trudno jest doceniać siebie i swój wygląd, gdy wciąż jesteśmy bombardowane wizerunkami doskonałych modelek czy aktorów. Trudno nie porównywać się, a takie porównania zawsze wyjdą na naszą niekorzyść.
Coraz częściej zgłaszamy się do gabinetów chirurgii plastycznej ze zdjęciem nosa, ust czy biustu wybranej aktorki. Czy w ten sposób chcemy kupić sobie trochę świata, do którego nie możemy należeć?
Możliwe, choć bardziej prawdopodobna wydaje się chęć poprawienia swojego wizerunku, zbliżenia go do tego, jak wygląda nasz, czy naszego partnera ideał, ze zdjęciem którego przychodzimy do gabinetu.

Co zrobić, żeby żyć w zgodzie ze sobą i ciałem, jakie mamy?
Warto pamiętać o tym, że wizerunek idealnego ciała kreowany przez media ma niewiele wspólnego z rzeczywistością. Porównywanie się czy naśladowanie gwiazd, nie ma sensu.
Lepiej skupić się na tym kim jesteśmy i kim chcemy być dla siebie samych i dla naszych bliskich. Szkoda życia na użalanie się. By docenić i pokochać ciało warto dostrzec, ile może dać nam przyjemności, np w tańcu, podczas masażu czy pieszczot. Ile możemy czerpać dzięki niemu satysfakcji na siłowni, czy na basenie. Jak miła i wyciszająca może być ciepła kąpiel i wcieranie balsamu…
Nie warto tracić ani chwili, tylko dlatego, że biustonosz w rozmiarze C jest dla nas za duży. I co z tego, czy przez to kobieta byłaby szczęśliwsza?

Magdalena Kacalak, Monika Lubowiecka
Lena Frankowska, psycholog www.psycholog.net.pl

Artykuł jest własnością serwisu oFeminin.pl

Do zakochania jeden krok…

A co później? Jeśli Twoja historia nie skończyła się szczęśliwie i mówisz, że już nigdy się nie zakochasz? Możesz być spokojny, gdyż miłość nie jest jednorazowa.

Zakochanie to stan, podczas którego czujesz, że możesz góry przenosić, masz „motyle w brzuchu” i ogólnie masz więcej chęci do życia. Dzieje się tak za sprawą endorfin tzw. hormonów szczęścia”, które mózg produkuje, a gdy jesteś w skrzydłach miłości wytwarza ich bardzo dużo, szczególnie, gdy pomyślisz lub ujrzysz obiekt swoich westchnień. Pamiętaj jednak, że ten stan towarzyszy Ci jednak w pierwszej fazie związku. Później, albo zostaniesz z daną osobą, albo zakochasz się ponownie.

Ach, ta chemia
Gdy jesteś zakochany, odczuwasz przypływ energii, ale także masz kłopoty z koncentracją, problemy w nauce, męczy się bezsenność i masz wahania nastrojów. Dlaczego tak się dzieje? Za to, że nie możesz normalnie funkcjonować, jesteś zdezorientowany i masz zmienne samopoczucie odpowiada zbyt niski poziom serotoniny, która jest naturalnym środkiem uspokajającym. Dlatego osoby zakochane często cierpią na depresję i bezsenność. Z kolei innego składnika dopaminy, która odpowiada za nasilenie emocji, masz za dużo. Gdy jesteś w sidłach miłości, w organizmie zachodzą rozmaite reakcje. Liczne, przeprowadzone badania nad stanem zakochania mówią, że gdy człowiek doświadcza tego uczucia w jego umyśle zachodzą takie zmiany, jak u osoby, która zażyła narkotyk. Jednak dzieję się to w pierwszej fazie zakochania. - Mózg produkuje większą ilość fenyloetyloaminy i dopaminy, powstają nowe pętle neuronalne, pojawiają sie takie reakcje, jak przypływ energii, pocenie się dłoni, przyśpieszone bicie serca. Myślami jesteśmy wciąż przy naszym ukochanym, nie potrafimy sie rozstać, skupić na czymś innym, na świat spoglądamy jak przez “różowe okulary” – mówi portalowi EKU.edu.pl Lena Frankowska, psycholog poradni online www.psycholog.net.pl.

Idealny obiekt westchnień
Gdy jesteś ugodzony strzałą Amora świat wydaje Ci się piękniejszy, jesteś nieobiektywny. Osoba, w której jesteś zakochany wydaje się być ideałem. Nie dostrzegasz żadnych jej wad i wierzysz, że już zawsze tak będzie. - Jednak stan zakochania nie trwa wiecznie. Emocje opadają po około 2 latach. Mózg przestaje pracować na przyspieszonych obrotach, zaczynamy powracać do rzeczywistości i spostrzegać partnera oraz nasz związek bardziej obiektywnie – dodaje Lena. - W tym momencie przywiązujemy się do partnera, pojawia się zaangażowanie we wspólną przyszłość, troska, wzajemne wsparcie, akceptacja wad, dążenie do wypracowania porozumienia. Dzieje się to za sprawa oksytocyny u kobiet odpowiadającej za uczucie bliskości i przywiązania, wazopresyny u mężczyzn i serotoniny. Często jest jednak tak, że rozstajemy się zawiedzeni i rzucamy sie w wir poszukiwań kolejnego obiektu miłości – tłumaczy psycholog.

Jeżeli jednak z daną osobą Ci się nie poszczęści, nie przejmuj się! Ponieważ zakochać możesz się wielokrotnie. Pamiętaj jednak, że przyjemny, narkotyczny stan, będzie towarzyszył Ci tylko na początku związku, po czym może przerodzić się w miłość na całe życie, zobojętnienie lub rozstanie.

Monika Barańska, Elitarny Klub Ucznia www.eku.edu.pl
Lena Frankowska, psycholog www.psycholog.net.pl

Artykuł jest własnością serwisu www.eku.edu.pl

Mężczyzna niania - za i przeciw

Małe dziecko potrzebuje poczucia bezpieczeństwa, uwagi i opieki. To wszystko pod nieobecność rodziców może zapewnić mu odpowiedzialna i zrównoważona emocjonalnie osoba - niania.
Pytanie czy nianią musi być kobieta?

Kulturowo przyjęło się, że dziećmi opiekują się kobiety. To one dbają, wychowują, uczą.
Jak potwierdzają badania, kobiety mają do tego wrodzone predyspozycje takie jak: empatia, intuicja, łatwość w odczytywaniu mowy ciała i mimiki.
Dodatkowo, za sprawą stylu wychowania i kultury, kobiety uzyskują większą łatwość w nawiązywaniu relacji międzyludzkich, dbają o atmosferę, pielęgnują tradycje rodzinne. Właśnie dzięki tym cechom postrzegane są jako osoby bardziej odpowiednie na stanowisko niani.

Czy zatem mężczyźni nie mogą opiekować się dziećmi równie dobrze?
Mogą, ale chyba sami w to nie bardzo wierzą, skoro tak niewielu z nich zgłasza chęć zostania opiekunem do dziecka… Dzieje się tak za sprawa wzorców kulturowych dotyczących roli kobiety i mężczyzny, rodziny, wychowywania i nauczania dzieci.
Jednak warto wyjść poza utarte zwyczaje i zobaczyć jak dużo mężczyźni mają do zaoferowania małemu człowiekowi.

Podobnie jak kobiety, mężczyźni również posiadają swoje zalety, którymi obdarzyła ich natura i kultura.
Są to większa siła, aktywność i sprawność fizyczna, zamiłowanie do eksploracji, zmian i nowego, porozumiewanie się oparte bardziej na konkretach, niż emocjach.
Posiadanie przez mężczyzn tych cech sprawia, że jako kandydaci na opiekunów maja do zaoferowania zupełnie inne, niż kobiece predyspozycje, które mogą okazać się bardzo pożądane szczególnie wtedy gdy ojciec malucha jest nieobecny lub ma zbyt mało czasu by zająć się własnym dzieckiem. A tak niestety zdarza się w dzisiejszych czasach coraz czyściej…
Rozwodzi się co trzecie polskie małżeństwo, jak podają media, a opieka nad dzieckiem w zdecydowanej
większości przypadków przypada mamie. W pełnych rodzinach tata jest, co prawda, na miejscu, ale według statystyk spędza ze swoim dzieckiem jedynie kilka minut dziennie!

Mężczyźni zdecydowanie lepiej czują się w kontakcie z dzieckiem, które nie jest już niemowlakiem. Wtedy z pełnym zaangażowaniem wchodzą w role przewodnika i nauczyciela. Pokazują maluchowi świat, uczą nowych umiejętności, zapraszają do bardziej samodzielnych zabaw.
Z tego względu dobrze pomyśleć o mężczyźnie - niani kiedy dziecko skończyło już 2-3 lata i staje się coraz bardziej samodzielne i ciekawe świata.

Dziecko do prawidłowego rozwoju, szczególnie w zakresie tożsamości i roli płciowej, oraz różnic między kobietami, a mężczyznami potrzebuje kontaktu z ważnymi dorosłymi obojga płci.
Świadomość tożsamości płciowej kształtuje się u dziecka około 3 roku życia, ale już po ukończeniu 2 lat dziecko zaczyna ujawniać pierwsze, specyficzne dla danej płci upodobania dotyczące zabawek i czynności.
Rola mężczyzny, jako ważnej dorosłej osoby, z którą dziecko ma bliski kontakt jest tutaj niezastąpiona.
Zatem jeśli tata jest stale nieobecny lub ma zbyt mało czasu by pobyć z dzieckiem to warto poważnie pomyśleć o tym, by jako opiekuna dla dziecka zatrudnić mężczyznę.
Oczywiście obowiązują tutaj te same zasady kwalifikacji do roli niani, jak dla kobiet.

Nie bójmy się zatem mężczyzn w roli opiekunów naszych dzieci, bowiem mają oni do zaoferowania zupełnie inne podejście, które może okazać się niezwykle wartościowe dla dziecka i jego rozwoju.
Warto przy tym pamiętać, że przy maluchu do 2-3 roku życia, który wymaga stałej, intuicyjnej opieki, zwykle lepiej poradzi sobie kobieta. Natomiast przy starszym dziecku możemy już śmiało myśleć o mężczyźnie - niani.

Lena Frankowska, psycholog, www.psycholog.net.pl

Artykuł dla serwisu Niania.pl

Jak funkcjonować w nowym środowisku?

Już od wieku dziecięcego nieodłącznym elementem życia każdego człowieka jest funkcjonowanie w różnych grupach. Początki w nowym otoczeniu, wśród nieznanych osób zazwyczaj nie są łatwe. Jest jednak kilka prostych sposobów na to, żeby ułatwić sobie te pierwsze dni…

Gdy rozpoczynamy funkcjonowanie w nowej grupie często mamy wiele
wątpliwości.

- Wchodząc do nowej grupy… jaką postawę przyjmujecie? - pyta
Izabelle na portalu www.Familie.pl
- Ja z reguły jestem nieśmiała – wolę obserwować niż się udzielać - odpowiada na www.Familie.pl Derbis

Życie wymaga od nas ciągłego rozwoju, poznawania ludzi, wchodzenia w nieznane środowiska. Te nowe sytuacje kuszą, a jednocześnie wywołują duży niepokój.

Jak najlepiej i najszybciej przystosować się do funkcjonowania w nowym środowisku? Jak dodać sobie odwagi i jak najszybciej nawiązać z innymi dobry kontakt?

O opinię w tej kwestii zapytaliśmy eksperta - mgr Lenę Frankowską,
psychologa portalu www.psycholog.net.pl.

- W znanym otoczeniu wiemy czego się spodziewać, znamy reguły, ludzi i ich reakcje na nasze zachowania. Nowe środowisko natomiast jest niczym zagadka, nie wiemy co może się w nim zdarzyć, jak się zachować, jak zostać zaakceptowanym, jak się przygotować.

Z dużym niepokojem czekamy na ten dzień, wyobrażając sobie przeróżne scenariusze, odczuwamy strach, często mamy ochotę wycofać się. Warto wykorzystać ten czas na dobre przygotowanie się do nowej sytuacji, czy jest to pierwszy dzień w nowej szkole, w pracy, zmiana miejsca zamieszkania. – radzi mgr Lena Frankowska.

Przede wszystkim potrzebujemy informacji o nowym otoczeniu i panujących w nim regułach. Możemy wcześniej odwiedzić nowe miejsce, na spokojnie bez pośpiechu, rozglądnąć się, porozmawiać z napotkanymi tam osobami.

Możemy poszukać informacji na temat nowego środowiska w internecie, w gazetach, porozmawiać ze znajomymi. Te wszystkie zdobyte informacje pozwolą nam oswoić się z nowym otoczeniem i zminimalizować nasz lęk.

- Dodatkowo warto popracować nad sferą emocji. – mówi mgr Lena Frankowska. Zadbać o właściwy wypoczynek, zrelaksować się. Uwolnić zalegające emocje w ruchu, np. spacer po parku, rower, basen.

Polecam stosowanie afirmacji. Afirmacja to wyobrażanie sobie w myślach nowego środowiska, dostrzeżenie jego zalet, zobaczenie tam siebie i tego jak dobrze sobie radzimy.

Dobrze jest rozmawiać z bliskimi, znajomymi o czekających nas zmianach.
Powiedzieć zaufanym osobom o naszych lękach, poradzić się, zyskać wsparcie.
Już samo mówienie o swoich odczuciach jest kojące, porządkuje myśli i
pozwala popatrzeć na wszystko z szerszej, bardziej obiektywnej perspektywy.

Dzień przed wejściem w nowe środowisko warto spędzić miły wieczór z bliskimi osobami, by nabrać siły do zmagań z nowym wyzwaniem. Kiedy już znajdziemy się w nowym otoczeniu przypomnijmy sobie pozytywne wyobrażenia o tym miejscu, przywołajmy odczucia z chwil relaksu.

Starajmy się przybrać postawę aktywnego poszukiwania informacji, warto patrzeć, słuchać, pytać, by poznać reguły rządzące nowym miejscem. Nie zamykajmy się w sobie, bądźmy otwarci na nowe osoby. Nie od razu każdy nas polubi i zaakceptuje, ale dajmy im na to szansę!

Lena Frankowska, psycholog, www.psycholog.net.pl
Urszula Szustak-Jakóbowska, redaktor, www.familie.pl

Artykuł jest własnością serwisu Familie.pl

Higiena snu

Warto zadbac o swoj sen.
Oto kilka prostych rad, które pomoga rozwiazac przelotne kłopoty zwiazane ze snem:
- staraj sie nie pracowac w 24 godzinnym systemie zmianowym
- przed spaniem wywietrz pokoj, uporzadkuj go, zadbaj o czystosc poscieli
- nie jedz i nie pij przynajmniej 2 godziny przed spaniem
- spij w przewiewnym odzieniu
- idz spac kiedy jestes naprawde zmeczony
- nie czytaj i nie oglądaj w łózku
- wyłacz światło, zasłon okna
- zadbaj o odpowiednia wilgotnosc i temperature w sypialni
- nie pij kawy, mocnej herbaty, czy alkoholu przed spaniem
- jesli nie mozesz zasnac wstan, przewietrz pokoj, przejdz sie
- wycisz sie przed spoczynkiem
- pracuj przynajmniej na godizne przed spaniem
- regularnie uprawiaj sport

Lena Frankowska

Sen

Jedną trzecia swojego życia przeznaczamy na sen. Jednak do dzisiaj pozostaje on wciąż zagadka.  Mimo licznych badan nie udało sie do tej pory ustalic na jakiej zasadzie pomaga nam w regeneracji i zachowaniu zdrowia.

Sen kojarzymy z błogoscia, odpoczynkiem, nabieraniem sił, zdrowieniem. Brak snu natomiast ze zmeczeniem i chorobą.

Bezsennosc i inne kłopoty ze spaniem  to bardzo powazne problemy, wciaz niedoceniane przez nauke i lekarzy. Czesto zdarza sie, ze jestesmy zmeczeni, zniecheceni, wciaz senni. Przyczyna moze byc bardzo prosta - zaburzenia snu, których czesto nawet nie jestesmy swiadomi.  W nocy moga pojawiac sie przerozne trudnosci z oddychaniem, krążeniem, skurcze miesni, napady kaszlu, lęki nocne. Sen jest wtedy mało efektywny, nawet jesli spedzamy w łożku wiele godzin.

Jesli masz problemy ze spaniem, wciaz jestes zmeczony i senny koniecznie zgłos sie do lekarza lub psychologa.  Czasem wystarczy zadbac o własciwa  higiene snu, w powazniejszych problemach potrzebna bedzie terapia, rowniez farmakologiczna.

Lena Frankowska